Oto mój pierwszy bukiet z kwiatów z bibuły. Gdyby nie imieniny Babci Helenki (której podarowałam bukiecik) kwiaty pewnie dalej "kwitły" by sobie w kartonie. Ale gdzie jest motywacja, tam jest szybka praca :)
Instrukcję wykonania pojedynczego kwiatka znalazłam tu: http://wiano.eu/article/1041.
O szyciu, kwiatach z bibuły, wiankach i innych robótkach; o drugim życiu skrawków i o zabawkach, przebraniach dla moich dziewczyn
niedziela, 3 marca 2013
wtorek, 12 lutego 2013
Woreczki gimnastyczne
Zapewne nie ma się czym chwalić, bo nic prostszego niż uszyć worek, ale sam fakt, że szycie może być tak przydatne i praktyczne zafascynował mnie do tego stopnia, że muszę się tym podzielić ;)
Zaczęło się od płaskostopia córki. Potem okazało się, że takie woreczki to świetna zabawka (i zabawa). Uszyłam ich dziewięć, za radą znalezioną w necie część wypełniłam grochem, część fasolą, a resztę kaszą pęczak. Jedno ćwiczenie polega na tym, żeby wyczuć, które wypełnienia są podobne i posegregować według nich woreczki. Można też rozrzucić je po podłodze i stąpać tylko po nich (u nas to zabawa w archipelag :), biegać slalomem między woreczkami, albo chwytając palcami stóp wrzucać do koszyka czy rzucać nimi o szafę (to ulubiona zabawa dziewczyn). Albo chodzić i kucać trzymając woreczek na głowie. Córki znalazły też parę innych zastosowań, dziecięca inwencja nie zna granic :)
Poza tym starsza nieźle bawiła się odważając groch i fasolę, oraz wsypując je do woreczka lejkiem lub łyżeczką. Tyle radości i tak niewiele roboty!
Jeśli kogoś zachęciłam, to znalezione w internecie wymiary są następujące: 10x15 cm, waga wypełnienia ok. 90-100 g. Wadą może być to, że nie ma tego jak wyprać, a pokrowce jakoś mnie nie przekonują. Chociaż może? W planach mam uszycie woreczków na oczy do jogi (z kaszą gryczaną), tym razem z pokrowcami.
Bitwa o woreczki na ręce i nogi ;)
Makowa Panienka ćwiczy :)
Jeszcze a'propos wielkiej przydatności szycia: niedawno Aurelka płakała z powodu bólu ucha. Mama poradziła stary sposób dla tych, którzy nie mają w apteczce kropli dla dzieci: do płóciennego woreczka wsypuje się rozgrzaną na patelni lub w mikrofali sól, która długo trzyma ciepło (z tą mikrofalą to zaiste staropolskie ;). Dziecko przykłada do worczka zawinętego jeszcze w ściereczkę ucho (bez tej dodatkowej izolacji może być za gorące, trzeba najpiejw samemu sprawdzić temperaturę). I zasypia spokojniej (przynajmniej Aurelce pomogło:). Jak tu żyć teraz bez maszyny do szycia?!
Zaczęło się od płaskostopia córki. Potem okazało się, że takie woreczki to świetna zabawka (i zabawa). Uszyłam ich dziewięć, za radą znalezioną w necie część wypełniłam grochem, część fasolą, a resztę kaszą pęczak. Jedno ćwiczenie polega na tym, żeby wyczuć, które wypełnienia są podobne i posegregować według nich woreczki. Można też rozrzucić je po podłodze i stąpać tylko po nich (u nas to zabawa w archipelag :), biegać slalomem między woreczkami, albo chwytając palcami stóp wrzucać do koszyka czy rzucać nimi o szafę (to ulubiona zabawa dziewczyn). Albo chodzić i kucać trzymając woreczek na głowie. Córki znalazły też parę innych zastosowań, dziecięca inwencja nie zna granic :)
Poza tym starsza nieźle bawiła się odważając groch i fasolę, oraz wsypując je do woreczka lejkiem lub łyżeczką. Tyle radości i tak niewiele roboty!
Jeśli kogoś zachęciłam, to znalezione w internecie wymiary są następujące: 10x15 cm, waga wypełnienia ok. 90-100 g. Wadą może być to, że nie ma tego jak wyprać, a pokrowce jakoś mnie nie przekonują. Chociaż może? W planach mam uszycie woreczków na oczy do jogi (z kaszą gryczaną), tym razem z pokrowcami.
Bitwa o woreczki na ręce i nogi ;)
Makowa Panienka ćwiczy :)
Jeszcze a'propos wielkiej przydatności szycia: niedawno Aurelka płakała z powodu bólu ucha. Mama poradziła stary sposób dla tych, którzy nie mają w apteczce kropli dla dzieci: do płóciennego woreczka wsypuje się rozgrzaną na patelni lub w mikrofali sól, która długo trzyma ciepło (z tą mikrofalą to zaiste staropolskie ;). Dziecko przykłada do worczka zawinętego jeszcze w ściereczkę ucho (bez tej dodatkowej izolacji może być za gorące, trzeba najpiejw samemu sprawdzić temperaturę). I zasypia spokojniej (przynajmniej Aurelce pomogło:). Jak tu żyć teraz bez maszyny do szycia?!
niedziela, 10 lutego 2013
Pościel dla Misia-Muzyka
piątek, 18 stycznia 2013
czwartek, 17 stycznia 2013
Strój Wikinga
Oto moje ostatnie dzieło :) W pełni recyklingowe, szyte dla Wojtusia na bal karnawałowy z trzech starych koszul. Bardzo mi się podoba szycie strojów, szkoda tylko, że nie mam pojęcia o kroju - wszystko robię na oko.
Zastosowałam metodę Tytusa (parafrazując: "jak tu szyć, żeby się nie naszyć, a uszyć" ;) i nogawki spodni (czyli rękawy koszulki) przyszyłam do krótkich spodenek.
Onuce zrobiłam z rękawów kolejnej koszulki.
Świetna była zabawa! (Dziękuję zleceniodawcom :)
Wracam do szycia kilku wersji księżniczek. Próbowałam namówić Aurelkę, żeby pozowała w stroju Wikinga, ale stanowczo się sprzeciwiła ("Dziewczynki przebierają się za księżniczki, Cyganki i Pszczółki Maje!").
Zastosowałam metodę Tytusa (parafrazując: "jak tu szyć, żeby się nie naszyć, a uszyć" ;) i nogawki spodni (czyli rękawy koszulki) przyszyłam do krótkich spodenek.
Onuce zrobiłam z rękawów kolejnej koszulki.
Świetna była zabawa! (Dziękuję zleceniodawcom :)
Wracam do szycia kilku wersji księżniczek. Próbowałam namówić Aurelkę, żeby pozowała w stroju Wikinga, ale stanowczo się sprzeciwiła ("Dziewczynki przebierają się za księżniczki, Cyganki i Pszczółki Maje!").
sobota, 12 stycznia 2013
Bombki edukacyjne dla Paszczaków
Powrócę na chwilę do Świąt - z filcu i wstążki zrobiłam cyferki na choinkę w zimowych barwach. Fascynują mnie wszelkie zabawy edukacyjne, choć Muminki uważały, że to dobre dla Paszczaków. Niby tu człowiek utożsamia się z Włóczykijem czy którymś z Muminków, a okazuje się że jest kryptopaszczakiem ;)
Aurelce też się podobały, ponadto wymyśliła zupełnie nową jakość - kolczyki edukacyjne ;)
A to prezent urodzinowy wykonany przez moją przyjaciółkę, nowy domek dla nici. Od razu lepiej się szyje. Dzięki, Jaguś!
Aurelce też się podobały, ponadto wymyśliła zupełnie nową jakość - kolczyki edukacyjne ;)
A to prezent urodzinowy wykonany przez moją przyjaciółkę, nowy domek dla nici. Od razu lepiej się szyje. Dzięki, Jaguś!
Subskrybuj:
Posty (Atom)